SHISHA

1. Jak działa fajka wodna
2. Jak rozpalić sziszę
3. Czy rozmiar ma znaczenie?
4. Jak dbać o shishę?
5. Tytoń - informacje ogólne
6. Węgiel - podział





Jak działa fajka wodna

Fajka wodna działa na bardzo prostej zasadzie, która przedstawiona została na załączonym obrazku.

Po napełnieniu dzbana wodą, złożeniu fajki w całość, nabiciu cybucha tytoniem i nałożeniu na niego sitka lub folii, a następnie węgielka - rozpalamy shishę.
W tym celu zaciągamy powietrze poprzez wąż - albo wolnymi, długimi wdechami albo szybkimi i krótkimi. Zasysane powietrze po spotkaniu z węgielkiem nabiera bardzo wysokiej temperatury. Przechodząc przez tytoń, podgrzewa tak, aby mógł się spalić, wytwarzając automatycznie dym. Po zaciągnięciu powstały ze spalenia tytoniu dym wędruje przez rurkę w korpusie do dzbana, gdzie zostaje przefiltrowany przez wodę. Następnie, w skutek ciągu, wydostaje się on poprzez dziurki w korpusie i wlatuje do węża, a następnie do ust palącego.

W fajkach posiadających zaworek, podczas wciągania dymu kuleczka, znajdująca się w zaworku, przyciągana jest do zaworka, blokując tym samym dopływ ‘lewego powietrza’. Kiedy dym staje się zbyt ostry, np. w wyniku przypalenia się tytoniu, możemy szybko pozbyć się go z dzbana dmuchając w wąż. Wydmuchiwane powietrze odpycha kuleczkę od zaworka, co umożliwia wydostanie się dymu z fajki.



Jak rozpalić sziszę

Jesteś szczęśliwym posiadaczem fajki wodnej, a nie potrafisz jej rozpalić ?

Oto, co musisz zrobić:

Instrukcję opierać będziemy na schemacie budowy. Warto mieć go otworzonego przed sobą, gdyż powinien w znacznym stopniu pomóc przedstawić to, co zostało napisane poniżej.

1. Do dzbana nalewamy wodę - tyle, aby po włożeniu korpusu, rurka zanurzona była na 1-2,5 cm (w zależności od rozmiaru dzbana). Pamiętajmy, że w małych fajkach, gdzie dzbany mają niewielkie rozmiary bardzo łatwo przy zasysaniu wciągnąć wodę do węża. Musimy zatem napełniać dzban bardzo asekuracyjnie, zostawiając w miarę jak największy odstęp między powierzchnią wody, a końcówką włożonego w dzban korpusu. Nie warto wlewać zbyt dużo wody, gdyż w niczym nam to nie pomoże, wręcz przeciwnie – im więcej wody, tym trudniej wciągać dym.

2. Łączymy korpus z dzbanem – jeżeli połączenie jest gwintowane po prostu skręcamy obydwie części ze sobą. Jeżeli mamy bardziej popularne łączenie - wciskamy korpus na specjalnej uszczelce. Zdarza się czasem, że uszczelka nie jest zbyt dobrze dopasowana i dość ciężko włożyć korpus w dzban. Dobrym sposobem okazuje się wtedy namoczenie wodą uszczelki oraz ścianki dzbana i korpusu w miejscu ich połączenia.

3. Nakładamy na korpus talerzyk – jest on po to, aby móc strzepywać do niego powstały z wypalenia węgielka popiół. Służy on również jako miejsce, w którym możemy położyć węgielek, kiedy potrzebujemy wykonać jakiś zabieg z cybuchem. Mocowanie talerzyka zależne jest od modelu fajki. W większości dobrych jakościowo fajek talerzyk jest przykręcany do korpusu. Występują również fajki (np. Aladin), gdzie korpus stanowi jednolitą całość – bardzo często w takich fajkach talerzyk jest odpowiednio wyprofilowany i nasadzany za pomocą nacisku na korpus. Niestety istnieją również fajki, w których talerzyk nie posiada żadnego mocowania z korpusem, czyli tym samym nie jest stabilny.

4. Do korpusu podpinamy wąż – wciskając go na odpowiednio przystosowanej uszczelce.

5. Nabijamy cybuch tytoniem – rozdrabniając go (nie należy ubijać) i rozkładając równomiernie na całej powierzchni. Następnie zakrywamy cybuch sitkiem bądź folią aluminiową, w której nakłuwamy dziurki. Nabijana ilość zależna jest od wielu czynników jednak ważne, żeby tytoniu nie było ani za mało, ani za dużo. Powinno być go co najmniej tyle, aby zakrył wszystkie dziurki w cybuchu. Co do górnej granicy, to najlepiej zostawić jak największy odstęp między tytoniem, a tym, czym cybuch jest pokryty, czyli sitkiem lub folią. Teoretycznie im większy odstęp tytoniu od ciepła (węgielka), tym łatwiej kontrolować temperaturę jego spalanie. Jak wspomniałem, teoretycznie, bo przecież chodzi tu o nieprzekroczenie tej odpowiedniej. Jeżeli jednak temperatura jest za niska, odległość tą trzeba redukować albo posiłkować się takim dobrodziejstwem, jak komin. Jeżeli te metody nie dają efektu, zwiększyć należy objętość i moc ciepła - dodać lub odpalić nowy węgiel. Początkującym polecam sposób z pierścieniem.

6. Nabity cybuch mocujemy na fajce – również osadzając go na specjalnej uszczelce.

7. Rozpalamy węgielek (najlepiej do czerwoności) i kładziemy na cybuchu – do dyspozycji mamy dwa rodzaje węgli.

8. Zaciągamy powietrze przez węża – podczas tej czynności woda we flakonie zacznie bulgotać, a węgiel robić się czerwony. Przy pierwszych pociągnięciach nie uzyskamy dymu, gdyż tytoń trzeba najpierw rozpalić. Aby to zrobić, musimy zasysać dym w taki sposób, żeby tytoń "złapał" odpowiednią temperaturę. Najlepiej robić to długimi, wolnymi wdechami. Zdarza się, że trzeba nieraz wykonać kilkanaście wciągnięć zanim tytoń zostanie odpalony.



Czy rozmiar ma znaczenie?

Gęste chmury zimnego dymu to coś, czego chyba każdy oczekuje od swojej fajki wodnej. Oprócz dymu ważny jest również wyrazisty i przyjemny smak.
Rozpalamy fajki na bardzo różne sposoby, kombinujemy, przekładamy, dorzucamy lodu czy wlewamy przeróżne ciecze do dzbanów, aby osiągnąć swój ideał.
Można by powiedzieć, że z każdej fajki powinno dać się wyciągnąć taki sam dym… Należy to jednak sprawdzić dogłębnie ;-)

Główne pytanie brzmi: Czy rozmiar ma znaczenie? Aby na nie odpowiedzieć porównaliśmy sześć fajek wodnych, od dużych do tych malutkich, nabite taką samą ilością tytoniu i rozpalone w taki sam sposób. Oprócz naszych własnych odczuć oraz obserwacji, podczas porównywania posłużyliśmy się termometrem z sondą, który pozwolił zmierzyć temperaturę dymu znajdującego się w dzbanie.



Do testowania naszych fajek użyliśmy cybucha MYA, na którym znalazły się dwie warstwy folii oraz (przy każdym paleniu ten sam) kominek z folii. Grzanie zapewnił jeden węgielek Cocobrico do każdego palenia. Temperatura wody wlewanej do dzbanów wynosiła 23 stopnie. Tytoń to za każdym razem ta sama ilość Cuban Mojito od Fantasii.



Jako pierwsza, rozpalona była 84 centymetrowa ‘bazarowa’ fajka przywieziona z Egiptu. Na początku, podczas rozpalania temperatura podniosła się z 23 do 25,7 stopnia. Po 10 minutach palenia, gdy dym oraz smak były już znaczne temperatura dymu w dzbanie wyniosła 26,3 stopnia. Po 15 minutach palenia było to 26,4, natomiast po pół godzinie utrzymywała się na poziomie 26,3.



Drugą fajką była 75 centymetrowa egipska fajka z masywnym, pojemnym dzbanem. Podczas rozpalania temperatura wzrosła do 25,9 stopnia. Po 10 minutach palenia wzrosła do 26,3, po 15 minutach utrzymywała się na tym samym poziomie, a po pół godzinnym paleniu wzrosła jeszcze do 26,4 stopnia. Ilości dymu były zadowalające. Smak był wyczuwalny.

Trzecia rozpalona fajka miała 45 centymetrów. Podczas rozpalania temperatura podniosła się z 23 do 26,8 stopnia. Po 10 minutach palenia, gdy zrobiło się sporo dymu temperatura wzrosła do 27 stopni. Po 15 minutach było już 27,5, natomiast po pół godzinie 28 stopni. Dymu było więcej niż przy paleniu z pierwszej, dużej fajki. Smak również wydawał się bardziej wyrazisty.

Czwarta fajka miała 37 centymetrów. Warto dodać, że do jej dzbana mieści się bardzo mała ilość wody (pojemność kieliszka). Przy rozpalaniu temperatura sięgnęła 25,6 stopni, lecz już po 10 minutach wyniosła 30,2. Po 15 minutach było 30,3, natomiast po pół godzinie termometr pokazał 30,5 stopnia. Fajeczka ta potrafi produkować spore ilości dymu, a smak tytoniu przy paleniu jest bardzo wyraźny.



Piątą fajką była 35 centymetrowa MYA QT. Podczas rozpalania temperatura podniosła się z 23 do 25,6 stopnia. Po 10 minutach palenia wyniosła 30,6, po 15 minutach było to 30,8 a po pół godzinie 30,9 stopnia. Podczas tego palenia ilość dymu była największa z dotychczas testowanych fajek, natomiast smak tytoniu najbardziej wyrazisty.

Ostatnią testowaną fajeczką była 32 centymetrowa MYA Solo. Podczas rozpalania temperatura w dzbanie zmieniła się z 23 do 25,7 stopnia. Po 10 minutach, gdy dym zrobił się gęsty termometr pokazywał 30,5, po 15 minutach 30,8 natomiast po pół godzinie 31 stopni. Ilości dymu oraz wyrazistość smaku porównywalna do modelu QT.

Ten eksperyment, choć męczący i przyprawiający o ból głowy, pozwolił wyciągnąć następujące wnioski: duże fajki o wiele lepiej schładzają dym tytoniowy niż fajki mniejsze. Niestety ilości dymu oraz wyrazistość smaku podczas palenia odbiega od tego, co prezentują mniejsze fajeczki. Wyższa temperatura w fajce, można by powiedzieć, więcej wyciska z tytoniu. Dymu jest znacznie więcej, a smak jest bardziej wyrazisty.

Kupując fajkę, samemu należy zdecydować czy zależy nam bardziej na estetyce i wystroju wnętrz oraz zimnym, lecz mniej gęstym dymie, czy wolimy bardziej mobilną i łatwą do schowania mniejszą fajkę dającą znaczne kłęby dymu. Wybór na pewno nie jest łatwy, ale mamy nadzieję, że ten artykuł, choć trochę pomoże dobrze zdecydować.

Na zakończenie pamiętajcie, rozmiar ma znaczenie!

Autorzy: Piotrek i Darek (Fajowi)



Jak dbać o shishę?

Czyść dzban za pomocą szczotki lub specjalnych środków.
Przedmuchuj węża przed każdym paleniem, a jeśli można go myć wodą - czyń to.
Myj cybuch po każdym paleniu.
Czyść często korpus za pomocą szczotki, aby usunąć osad powstały z dymu (głównie jest to nikotyna).
Dbaj o uszczelki.

DZBAN:

Po każdym paleniu staraj się wylewać wodę i płukać dzban. Dzięki temu zapobiegniesz powstawaniu w nim różnego rodzaju osadów oraz glonów. Kiedy zapomnisz jednak o tej czynność, należy użyć podczas płukania specjalnego wycioru, który pomoże Ci się ich pozbyć. Niestety nie zawsze dochodzi on we wszystkie miejsca, zwłaszcza, gdy dzban rozszerza się przy spodzie. Z tego względu polecam zastosować trochę bardziej skomplikowany, jednak o wiele bardziej efektywny sposób:

Do dzbana wlewamy około 100 ml alkoholu (np. denaturat) i dosypujemy do tego szklankę soli. Alkohol rozpuszcza osad, a sól go szoruje. Zatykamy następnie otwór i potrząsamy dzbanem, aż uzyskamy interesujący nas efekt. Warto raz na jakiś czas wykonać taki właśnie zabieg, ponieważ nie tylko świetnie wyszorujemy dzban, ale również pozbędziemy się wszelkiego zapachu. Pamiętaj, że ten sam alkohol można powtórnie wykorzystać do wymycia pozostałych części naszej fajki.

WĄŻ:

Sprawa z wężami nie jest już tak prosta. Ze względu na niewielką średnice oraz sporą długość dokładne jego wyczyszczenie jest niemal niemożliwe. Jedynym słusznym sposobem jest płukanie. Tutaj jednak pojawia się problem ponieważ nie każdy wąż zrobiony jest z materiału odpornego na wodę. Płukać wodą możemy każdy wąż, tylko trzeba sobie zadać pytanie - jak długo on potem wytrzyma?

Jest kilka sposób na utrzymywanie węża w czystości. Przedstawiam je w kolejności od najmniej skomplikowanych:

Sposób I:

Przed każdym paleniem przedmuchaj węża. Czynność bardzo prosta, a pomoże nam uniknąć nieprzyjemnego efekty wciągnięcia nagaru, który zebrał się wewnątrz węża.

Sposób II:

Przed paleniem przepuść strumień zimnej wody przez węża. Następnie, gdy będzie nią napełniony - zatkaj jego końcówki i potrząsaj nim, aby woda wypłukała jak najwięcej osadu. Wypuść wodę i sprawdź co wypłynęło z węża. Jeżeli woda jest w miarę czysta, możesz zakończyć płukanie. Jeżeli nie, powtarzaj czynność, aż uzyskasz interesujący Cie efekt. Po zakończeniu zabiegu pozostaje jeszcze pozbycie się resztek wody, które po jej wylaniu zostaną w wężu. W tym celu łapiemy węża mniej więcej w połowie i zaczynamy bardzo szybko nim kręcić (w podobny sposób jak kręci się śmigło w samolocie). Uważaj na ściany bo będzie dość mocno chlapało. Zmieniamy później stronę i powtarzamy tą czynność. Jest to niezbędne jeżeli chcemy palić zaraz po wypłukaniu węża, ponieważ im więcej wody zostanie w wężu, tym trudniej będzie się ciągnęło.

Sposób III:

Jeżeli płukanie samą wodą nie pomaga, a nasz wąż jest tak zapchany, że ciągnięcie przez niego sprawia problemy - czas zaopatrzyć się w nowy albo... poszukać bardziej efektywnego sposobu na jego wyczyszczenie. Mam na myśli płukanie z pomocą sody. Rozmawiałem kiedyś z pewnym użytkownikiem, który zajmuje się restaurowaniem motocykli zabytkowych. W rozmowie wyszło, że do czyszczenia tłumika stosuje 1 litr wody zmieszany z sodą oczyszczoną w ilości dwóch saszetek. Skoro roztwór ten czyści sadze z tłumika (działa zmiękczająco na osad), to czemu ma się nie sprawdzić podczas czyszczenia węży do fajki wodnej? Z racji tego, że miałem kiedyś stary, tekturowy wąż, który był tak zapchany, że palenie z niego było niemożliwe, postanowiłem wypróbować ten sposób. Zmieszałem wodę z sodą w stosunku 5:1 i zalałem nią wąż. Po wstrząśnięciu i wylaniu woda miała kolor mocno rdzenny, a ilość czarnego osadu była ogromna - znacznie większa niż podczas płukania samą wodą. Odniosłem wrażenie, że sposób działa jednak przed napisaniem tego tekstu postanowiłem raz jeszcze przetestować w/w sposób. W obroty poszła Cobra 210cm. Leżała ona kilka miesięcy nieużywana i również nie dało się z niej pociągnąć normalnie, gdyż zebrany w niej osad (odłamki rdzy) leciał prosto do gardła. Pamiętaj, aby po takim czyszczeniu dokładnie wypłukać wąż, gdyż soda ma słony smak, a powierzchnia po niej zostaje bardzo śliska.

Dlaczego warto wymyć wąż w taki sposób:
woda z sodą tworzy odczyn zasadowy, który nie powoduje korozji, tak jak ma to miejsce w przypadku soli, kwasu czy wody.
Roztwór ten działa zmiękczająco na osad, co oznacza, że uzyskamy lepszy efekt niż czyszcząc samą wodą.
Jest on bezpieczny dla zdrowia - soda zobojętnia kwas żołądkowy. Jako ciekawostkę dodam, że po zmieszaniu wody, octu oraz sody powstaje mikstura, która leczy "syndrom dnia następnego", czyli popularnego kaca.

CYBUCH:

Czyść cybuch po każdym paleniu, jeżeli tego nie zrobisz aromaty pozostałe na cybuchu będą zakłócały przyjemność z palenia innego smaku. Jeżeli twój cybuch nie jest glazurowany od wewnątrz zaopatrz się w druciak do szorowania garnków, dobrze radzi sobie z zaschniętym, spalonym i przyklejonym tytoniem w cybuchu.

KORPUS:

Jest to najłatwiejsza do czyszczenia, a zarazem jedna z najważniejszych części fajki. Wbrew pozorom nie w wodzie, a właśnie w korpusie osiada najwięcej nikotyny. Przed każdym paleniem warto przejechać wnętrze korpusu specjalnym wyciorem, który często dostajemy w komplecie z fajką. Jeżeli mamy korpus skręcany z dzbanem warto również zadbać o gwint. Jest to przecież najszybciej zużywająca się część w naszej sziszy. W tym celu warto co jakiś czas przesmarować go olejem, wazeliną lub inną substancją wspomagającą jego prace. Kolejną rzeczą, o której warto wspomnieć jest zaworek. Bardzo wielu ludzi, którzy posiadają fajkę właśnie z takim udogodnieniem, po prostu o nim zapomina. Raz na jakiś czas trzeba wymyć znajdującą się wewnątrz kuleczkę oraz najlepiej cały zaworek. Jeżeli nie będziemy tego robić na kulce zrobi się czarny osad. Wydaje się, że w niczym to nie przeszkadza jednak brudna kulka ma tendencję do przylepiania się, co spowoduje, że nasz zaworek może nie funkcjonować prawidłowo.

USZCZELKI:

Mimo, że uszczelki to groszowe sprawy, to warto jednak o nie zadbać. Wielu z Was ma na pewno fajki, do których dostać uszczelki jest bardzo ciężko. Jak wiadomo uszczelki z biegiem czasu wysychają i nie nadają się do użytku. Aby temu zapobiec, warto raz na jakiś czas zanurzyć je w oleju. Dzięki temu zwiększymy ich żywotność.



Tytoń - informacje ogólne

Tytoń do fajki wodnej jest specjalną kompozycją tytoniu szlachetnego, aromatów smakowych, gliceryny oraz melasy. Warto wspomnieć, że obok tytoniu najdroższym składnikiem jest właśnie aromat nadający smak. Mówi się, że jeden litr aromatu kosztuje od 50 USD do 1200 USD i wystarcza on do produkcji 50-100 kg tytoniu. Jego jakość nie tylko wpływa na smak, ale również na cenę danego tytoniu. Podane powyżej dane trzeba jednak traktować ze sporą rezerwą. Bardzo ciężko nam będzie sprawdzić ich stan faktyczny, ponieważ szczegóły procesu produkcji oraz użyte w nim składniki są tajemnicą każdej z firm, produkującej tytoń smakowy do fajki wodnej.

Tytoń do fajki wodnej możemy podzielić na naturalny oraz smakowy. Pierwszy z nich ogromną popularnością cieszy się w krajach, gdzie fajka wodna jest tradycją. Sallum, bo o nim mowa jest bardzo często mieszany z ziołami, a pali się go bez pomocy sitka czy też folii – węgiel kładzie się bezpośrednio na tytoń. Tytoń smakowy z kolei, jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie przypominać smak danej rzeczy przeznaczonej do spożycia. Posiada on wilgotną konsystencje oraz konkretny zapach. Producenci tytoniu poszerzają swoją gamę smaków jak tylko to możliwe, aby jak najlepiej dotrzeć do gustów odbiorców i zyskać tym samym ich przychylność. Niektóre amerykańskie firmy na chwile obecną mają w ofercie ponad siedemdziesiąt smaków. Dzięki temu możemy zapalić tytoń odwzorowujący smak owoców, napojów, cukierków, drinków, warzyw czy nawet przypraw.

Gotowy do sprzedaży tytoń pakowany jest w hermetyczną folię, a następnie wkładany do opakowania. Opakowania są przeróżne, zaczynając do najbardziej popularnych pudełek tekturowych, poprzez plastikowe pojemniki, wiadereczka bądź saszetki, następnie przez pojemniki szklane, np. słoiki, kończąc na metalowych, takich jak puszka. Tak jak różne są opakowania, tak różna jest i gramatura tytoniu. Spotkać możemy tytoń o następującej wadze [g]: 25, 35, 50, 100, 125, 150, 175, 200, 250, 500, 1000. Poza pakowaniem, które związane jest z powszechnym użytkowaniem napotkać możemy również wersje do użytku komercyjnego, których waga sięga kilku, a nawet kilkunastu kilogramów. Najczęściej spotykana waga to 50g, 100g oraz 250g. Na nabicie cybucha potrzebujemy w zależności od jego wielkości oraz sposobu palenia, od kilku do kilkunastu gram tytoniu. Przy zakupie warto również wziąć pod uwagę jak często palimy. Jeżeli zdarza się to raczej rzadko, to na pewno zakup dużego opakowania, jednego smaku nie będzie trafny. Przed zakupem większej ilości danego smaku warto jest wypróbować czy trafi on w nasz gust. Smaki się szybko nudzą, a z biegiem czasu pojawia się chęć spróbowania czegoś nowego. Z czasem również tytoń wysycha, dlatego należy przechowywać go w szczelnym opakowaniu, w temperaturze pokojowej, celem utrzymania świeżości i wilgotności tytoniu. Nie należy przechowywać tytoniu w lodówce, gdyż powietrze, które się tam znajduje jest bardzo suche i sprzyja jego wysychaniu.

Dobry tytoń to taki, który świetnie odwzorowuje smak, długo się pali oraz wytwarza bardzo duże ilości delikatnego dymu. Niewątpliwie takie doznania zapewnią nam tytonie co najmniej ze średniej półki. Podział tytoniu na klasy jest często dość trudny do realizacji, gdyż musimy przyjąć odpowiednie kryteria. Jakie dokładnie składniki są użyte podczas produkcji danego tytoniu nie wiemy. Musimy zatem kierować się własnymi odczuciami, zachowując jak najwięcej obiektywizmu zwłaszcza, że często zdarza się iż mało znane firmy, bądź też produkcje lokalne są lepsze od renomowanych konkurentów. Jeżeli chodzi o polski rynek tytoniu do fajki wodnej, to na chwilę obecną możemy mieć spore powody do zadowolenia. Przez ostatni rok sytuacja na nim mocno się zmieniła i jeszcze nie tak dawne czasy, w których dostanie innego tytoniu niż El Nakhla było wielkim sukcesem, odeszły w zapomnienie. Obecnie zakupić w Polsce możemy tytoń różnych producentów, od najsłabszych jakościowo po tych z naprawdę wysokiej półki. Sytuacja cieszy tym bardziej, gdyż tytoń w Polsce wcale nie należy do najdroższych, a importerzy cały czas szukają okazji na wprowadzanie nowych produktów na rynek. Niewątpliwie hitem na naszym rynku okazał się import Starbuzza, tytoniu uważanego za jeden z najlepszych jakościowo na świecie. Warty podkreślenia jest fakt, iż pierwszym krajem poza USA, w którym legalnie zagościł Starbuzz jest właśnie Polska.



Węgiel - podział Z zasady istnieją dwa rodzaje węgli do shishy:

- samozapalne (np. Three Kings, Soex, Instant Lite, itp.)
- naturalne (np. węgiel z skorupy kokosa czy też różnego rodzaju drzew)

Węgielki samozapalne – powstają ze zmielonego węgla, który następnie zostaje mocno sprasowany i formowany w specyficzne krążki. Węgielki takiego typy mają również zastosowanie w kościele, podczas rozpalania kadzidła. Zawierają one materiał chemiczny, przyspieszający ich rozpalanie. Po przyłożeniu ognia do krążka, zaczyna się on odpalać na podobnej zasadzie jak lont w petardzie. Towarzyszy temu nieprzyjemny zapach wypalających się substancji chemicznych. Musimy jednak uważać gdyż słabej jakości produkty mocno iskrzą oraz wybuchają co może być przyczyną oparzenia bądź np. wypalenia dziury w dywanie. Po upływie niepełnej minuty krążek jest rozpalony, pozbawiony jednocześnie wspomnianej wcześniej substancji chemicznej. Rozmiar krążków jest przeróżny i dobieramy go głownie na podstawie wielkości naszego cybucha. Spotkać możemy krążki w rozmiarach od 20 do 50mm. Do najpopularniejszych jednak zaliczamy krążki o średnicy 33 oraz 40mm.

Węgle naturalne – występują w przeróżnej postaci – kostek, podłużnych prostokącików, bryłek czy też pałeczek. Posiadają one sporą liczbę zalet. Niewątpliwie należy do nich długość palenia, która jest znacznie większa niż w krążkach samozapalnych. Ponadto za węgielkami naturalnymi przemawia cena, która mimo wszystko nie zawsze jest niższa od ceny krążków. Przykładem są choćby węgle japońskie – 96 malutkich [2,3x2,3x1,2mm] kosteczek firmy GOLDEN to koszt około 15 USD [źródło: www.hookahcompany.com]. Co więcej węgiel naturalny jak można odczytać z nazwy nie zawiera środków chemicznych przyspieszających rozpalanie. Niestety ta zaleta automatycznie staje się wadą. Rozpalenie naturalnego węgla za pomocą zapałek czy też zapalniczki jest niemal niemożliwe. Często nawet pojawiają się problemy przy rozpalaniu go nad kuchenką gazową. Z rozpaleniem nie ma jednak problemu, gdy jesteśmy blisko ogniska bądź kominka. Wtedy węgielki są gotowe do użytku w zaledwie kilka sekund.

Który lepszy ?

Jest to oczywiście kwestia upodobań. Za węgielkami samozapalnymi przemawia łatwość rozpalania nawet w bardzo trudnych warunkach pogodowych. Za węgielkami naturalnymi z kolei opowiada się cena oraz długość palenia. Wybór oczywiście należy do każdego z nas.